Tajemnicze ślady na palmowych liściach

W dżungli dzień zaczynał się jak zwykle od porannej gimnastyki. Lew Kuba robił pompki w swoim ulubionym kapeluszu, Mysz Patrycja trenowała skoki przez liście, Żyrafa Zofia rozciągała szyję, a Mrówkojad Alfred ćwiczył węch, wąchając różne fiolki ze swojej kolekcji.

Po ćwiczeniach przyszedł czas na śniadanie. Kuba zajadał stekowe ciasteczka, Patrycja chrupała serowe, Zofia delektowała się palmowymi, a Alfred pałaszował swoje ulubione mrówkowe smakołyki. Wszyscy byli gotowi na kolejny dzień detektywistycznych przygód.

Do ich biura przyszło trzech mieszkańców dżungli z problemami. Pierwszy był Hipopotam Henryk, który zgubił swoje okulary do czytania.

– Bez nich nie widzę, gdzie idę! A co dopiero czytać moje romanse! Czuję się, jakbym stracił połowę świata!

Kuba Lew, po chwili zastanowienia, spojrzał Henrykowi prosto w oczy. – Henryku, okulary to ważna rzecz, ale nie definiują ciebie. Pamiętaj, gdzie ostatnio czytałeś. Sprawdź tam dokładnie i… poproś kogoś o pomoc! Dwie pary oczu widzą lepiej niż jedna. I pamiętaj, nawet bez okularów jesteś silnym i wspaniałym hipopotamem! Spróbuj odtworzyć swoje kroki, a być może przy okazji odkryjesz coś nowego w dżungli!

Druga była Papuga Pola, skarżąca się, że ktoś podkrada jej pióra do budowy gniazd.

Patrycja Myszka, zawsze pełna empatii, odpowiedziała: – Polu, rozumiem twój niepokój. Zbudowanie gniazda to ważna sprawa. Moja rada? Zwróć uwagę, kiedy pióra znikają. Czy to zawsze o tej samej porze dnia? Może ktoś cię obserwuje? Zainstaluj małe dzwoneczki wokół gniazda! Jeśli ktoś się zbliży, usłyszysz to. A przede wszystkim, nie trać nadziei! Razem znajdziemy winowajcę. Pomyśl o zainstalowaniu małych, błyszczących przedmiotów – złodziej może się spłoszyć.

Trzecia zjawiła się Małpa Marta, która odkryła dziwne ślady na palmowych liściach w pobliżu swojego domu.

Marta Małpa, przerażona, pokazała detektywom liście: – Zobaczcie te ślady! Ktoś chodzi po moich liściach! Boję się, że ktoś chce mi zrobić krzywdę!

Alfred Mrówkojad, ze swoim niezawodnym nosem, podszedł do liści. – Marto, nie panikuj. Te ślady są dziwne, ale niekoniecznie groźne. Wyczuwam tu zapach… jagód. Czy w pobliżu rosną jagody? Ktoś mógł po prostu szukać jedzenia. Moja rada? Posadź więcej jagód! W ten sposób dasz znać, że nie jesteś zła i podzielisz się z innymi. A jeśli to nie zadziała, zawsze możesz poprosić mnie o pomoc. Wyczuję każdego intruza!

— To wygląda jak prawdziwa zagadka! — powiedziała Zofia, patrząc na liście, które przyniosła Marta. — Trzeba to zbadać.

Cała ekipa wyruszyła w teren. Zofia, dzięki swojej wysokości, zaczęła obserwację z góry, rysując mapę okolicy. — Ślady prowadzą w stronę rzeki — oznajmiła, wskazując na mapie.

Alfred przyłożył nos do liści. — Hmmm, wyczuwam zapach mango… i coś jeszcze. Jakby… ryby? — zamruczał, wciągając powietrze.

— Mango i ryby? To chyba nietypowe połączenie! Wcześniej wyczuwałeś jagody — zaśmiała się Patrycja, zapisując wszystko w swoim dzienniku.

Alfred, nadal węsząc, w końcu zidentyfikował jednoznacznie, że to zapach owoców i ryb na liściach Marty. Doszedł do wniosku, że sprawcą musi być ktoś, kto lubi oba te smakołyki i często je ze sobą łączy.

— Te plamy wyglądają podejrzanie — powiedział Alfred, marszcząc nos. — Mogą być niebezpieczne dla naszej sierści!

Patrycja Myszka, która miała mnóstwo przyjaciół w dżungli, od razu wiedziała, kogo poprosić o pomoc.

— Znam kogoś, kto nam pomoże! — pisnęła Patrycja. — Miś Maurycy zajmuje się tematem niebezpiecznych odpadów i zanieczyszczeń w dżungli. On będzie wiedział, co robić!

Szybciutko pobiegli do Misia Maurycego, który mieszkał w wielkiej, starej dziupli. Miś, z okularami na nosie, właśnie czytał książkę o chemii.

— Ojej, ojej! — zawołał Miś Maurycy, gdy zobaczył zdjęcia plam. — To może być niebezpieczne! Na szczęście mam specjalne ochronne kombinezony dla wszystkich!

Miś Maurycy wyciągnął z szafy cztery błyszczące kombinezony. Były kolorowe i wyglądały jak stroje astronautów.

— Każdy musi założyć kombinezon, żeby sierść była bezpieczna! — wyjaśnił Miś.

Kuba, Patrycja i Alfred szybko założyli swoje kombinezony. Niestety, dla Zofii Żyrafy nie było kombinezonu w jej rozmiarze!

— Nie martw się, Zofio — pocieszył ją Miś Maurycy. — Masz takie długie nogi, że twoja sierść będzie daleko od plam. Nic ci nie grozi!

Uzbrojeni w kombinezony i lupę od Misia Maurycego, detektywi wyruszyli na poszukiwanie źródła tajemniczych plam. Alfred prowadził, węsząc intensywnie.

— Zapach jest coraz silniejszy! — zawołał Alfred, gdy zbliżali się do rzeki.

Patrycja, dzięki swoim kontaktom w dżungli, dowiedziała się od plotkujących motyli, że kałamarnica Kajtek niedawno przeprowadziła się w pobliże domu Marty i często urządza pikniki nad rzeką, zajadając się mango i rybami.

— To musi być Kajtek! — zawołała Patrycja. — Motyle widziały go, jak urządza pikniki nad rzeką!

Gdy dotarli nad rzekę, zobaczyli Kajtka, który właśnie szykował sobie kanapkę z mango i rybą. Wokół niego było pełno kolorowych plam!

— Kajtku! — zawołała Zofia. — Czy wiesz, że twoje plamy są wszędzie na liściach Marty?

Kajtek spojrzał na nich zdziwiony, a potem zawstydzony opuścił macki.

— Ojej, przepraszam! — powiedział Kajtek. — Nie wiedziałem, że moje pikniki zostawiają plamy. Mango i ryby to moje ulubione smakołyki, ale nie chciałem nikomu przeszkadzać!

Miś Maurycy zbadał plamy swoją specjalną lupą.

— Na szczęście te plamy nie są niebezpieczne — oznajmił z ulgą. — To tylko sok z mango i rybi olej. Ale trzeba je posprzątać!

Zofia zaproponowała rozwiązanie:

— Kajtku, możesz urządzać pikniki, ale na specjalnej macie piknikowej, którą dostaniesz od nas. Dzięki temu nie będziesz zostawiał plam. A my pomożemy ci posprzątać te, które już zrobiłeś.

Kajtek bardzo się ucieszył i zgodził się na propozycję. Wspólnie posprzątali wszystkie plamy, a Miś Maurycy nauczył Kajtka, jak dbać o czystość w dżungli.

W międzyczasie, mała małpka, zauważając piękne pióra Poli, postanowiła je sobie przywłaszczyć, by ozdobić swój domek. Po krótkiej rozmowie, małpka przeprosiła Polę i oddała jej pióra.

Na koniec, Kuba wręczył Henrykowi jego okulary, które znaleźli w trawie. Detektywi, zadowoleni z rozwiązania kolejnej zagadki, wrócili do swojego biura, gotowi na kolejne wyzwania.

Po rozwiązaniu zagadki, zwierzęta mogły oddać się swoim ulubionym czynnościom, czyli leżeniu na wiszących leżaczkach oraz chillowaniu i wpatrywaniu się w zachodzące słońce. Miś Maurycy dołączył do nich, opowiadając ciekawe historie o dżungli i jej mieszkańcach.

 

 

Dzień w dżungli zakończył się sukcesem, a mieszkańcy mogli spać spokojnie, wiedząc, że mają w pobliżu tak sprawnych i oddanych detektywów, którzy zawsze są gotowi pomóc!